MyBlog


Co za aktywność...

Heh, nie ma to jak być aktywnym... szczególnie gdy nic nie pisze się przez 2 miesiące:-), no ale nic. Trwają przygotowania do maja - to znaczy głównie ja się mentalnie nastawiam na najgorsze, ale też staram się nie poddawać bo jak brzmi moje motto życiowe 'Leż, zobaczymy jak będzie'... Niestety możemy to także podciągnąć pod spotkania z moją Kasią w ciągu najbliższych tygodni raczej jedyny sposób w jaki będę mógł ją zobaczyć to zdjęcie... heh.

Taki to już los, ale nie ma się co smucić booo nadeszła wiosna ostatnio mi chyba z tego powodu 'odrobinę' odbiło:P, ale dzięki temu na piątek jestem umówiony ze starymi znajomymi na spotkanie - mam nadzieje że wypali, bo jest co wspominać;-).

Pytacie pewnie co się działo przez te dwa miesiące (ta... już to widzę :D, ale i tak powiem :) ) więc ... działo się nie wiele ... hehe no dobra prawda jest taka że działo się i to sporo, w tych dniach wydarzył się mój pierwszy 'wypadek' po raz pierwszy radio mi zgasło oraz po raz trzeci jechałem mostem Świętokrzyskim :P, a tak serio to już nie pamiętam co się działo, ale obiecuje że jak sobie coś przypomnę i przede wszystkim będę miał nastrój to to napiszę - więc możecie być spokojni że wypocin czytać nie będziecie musieli, ehh.

Więc .. do 14 maja 30 dni pozostało niecałe zresztą, a ja ciągle jeszcze nic nie umiem, się powtarzam, ale to ostatnio główny temat moich myślowych analiz. Najprawdopodobniej na dniach będę składał zamówienie w New Graham na nowe noże i latarki bo mnie szlak trafia jak sobie myślę że nie mam latarki:P. Ja wiem to nie jest normalne, ale chyba każdy tak ma że czasami musi sobie kupić coś co mu jest do życia delikatnie mówiąc zbędne... i w dodatku wydaje na to kupe kasy przewidzianej na zupełnie inny cel jak to mówi ten śmieszny ojciec w American Pie jest to 'perfekcyjnie normalne'... a może nie? nie wiem jest za późno aby to ocenić obiektywnie - pewnie rano wstanę z krzykiem i stwierdze - o k...! co ja tu powypisywałem i rzucę się do komputera aby czym prędzej usunąć tą notkę z bazy danych jednakże jeśli tak się nie stanie to bądź pewien - umarłem :D.

Wracając do tematu aktywności, a jeśli mamy być szczerzy - tu jesteśmy/jestem tylko tacy/taki to sprawa jest przegrana ja się chyba nigdy systematyczności nie nauczę. O! znowu zapomniałem zadań powpisywać do tego chorego urządzenia zwanego PDA - to jest paranoja zwyczajna, umawiam się na 3 spotkania w dokładnie tym samym czasie tylko w różnych częściach Warszawy, albo na jeden dzień potrafie sobie tyle rzeczy zaplanować że normalny superman nie zdążyłby tego zrobić przez minutę, to jak ja do cholery mam zrobić to w jeden dzień?:D. Na załączonym powyżej obrazku przedstawiam mój totalny brak, podkreślam BRAK jakiejkolwiek, choćby najmniejszej organizacji. Można by powiedzieć że mój organizm przyjął zasadę 'systematyczność Twój wróg' i tak trzymaj mocium panie.

Dobra koniec tego biadolenia bo spazmów potencjalny czytający dostanie:D znaczy ja - za miesiąc przy kolejnej notce jak będę sobie przypominał co ja tam nabredziłem te pół roku temu:D - tak pół roku temu.

Na zakończenie muszę też dodać że jestem w 100% trzeźwy oraz czysty od jakichkolwiek prochów/proszków/skrętów:D Kasia świadkiem - dobra, dobra już Cię w to nie mieszam;* - choć przez 1,5h to można się uwalić i to zdrowo, ale to nie w moim guście;-).

Więc mówię wam oficjalne adios(nie bijcie uczyłem się tylko 3 lata hiszpańskiego, hehe).

Published 2007-04-15 02:35:06, by Jarmarek. Read: 972 times, Comments:

w 100% trzeźwy? no ok. to prawda.
ja mam jednak nadzieję, że choć przez 'chwilę' będziemy się widzieć jeszcze przed moimi testami. choć są małe szanse, ale jednak są.

'Leż - zobaczymy jak będzie' - ok. ale mimo wszystko trochę się jeszcze poucz ;)

Wrote Eminesia, in 2007-04-15 15:14:33
Nick:
WebSite:
Your comment: