Krynica Zdrój zima 2007
We środę wróciłem z 4 dniowego wyjazdu ze znajomymi do Krynicy Zdrój. Udało mi się odrobinkę pozjeżdżać na nartkach na Jaworzynie Krynickiej wraz z Kasią oraz jej siostrą Olką i jej chłopakiem Tomkiem. Natomiast na sam wyjazd pojechałem razem z Kózkiem i Groszkiem. Generalnie wyjazd można zaliczyć do bardzo udanego - świetne towarzystwo, miejsce i czas. Dokładniejszy opis w dalszej części newsa,
Mieszkaliśmy w prywatnej kwaterze na ul. Zamkowej. Jak taksówkarz dowiedział się że ma jechać na ulice Zamkową to najpierw zrobił wielkie oczy, a potem przez całą drogę mówił że wybraliśmy najgorsze miejsce i że nie będziemy zadowoleni bo tam to koniec świata i nawet dojść nie idzie po czym wysadził nas w połowie drogi i powiedział że on to tam dalej nie pojedzie - nie wiem może bał się że tam straszy:-) - po przyjściu pod naszą kwaterę wychodziliśmy z siebie 'jak można tak źle wybrać', 'na mapie to było tak blisko centrum'.. jednakże po rozmowie z właścicielką i samodzielnym zejściu na dół bez 'pomocy' taryfiarza stwierdziliśmy że kwaterka jest rewelacyjna - spacerkiem do centrum 5 minutek droga oświetlona tuż obok domku stok tak że można na nartach zjechać do miasta! żyć nie umierać. Co do samych pokoi też nie ma co narzekać, wszystko nowiutkie zadbane i czyste. Jeśli będę jeszcze jechał do Krynicy z całą pewnością wrócę na tą kwaterkę.
Wyjazd był w sobotę z samego rana - 06:05 pociąg z Warszawy. Podróż trwa troszkę ponad 7 godzin. Trasa przebiegła na stojąco gdyż bilety rezerwowaliśmy dzień przed wyjazdem, a tam już na kilka dni przedtem nie było wolnych miejsc, ale i tak było miło i całkiem wygodnie jak na jazdę bez miejsca;). Nie obyło się oczywiście bez problemów - Kózek nie miał ważnej legitymacji (dzień wcześniej próbowaliśmy ją ‘uważnić’, ale konduktorki nie dało się nabrać i zaczęła go straszyć prokuratorem za podrabianie dokumentów:) obyło się na zmianie biletu na normalny. Po dojechaniu na kwaterę wraz z Groszkiem poszliśmy na dół do miasta na jakieś zakupy i coś zjeść, ale przede wszystkim poszliśmy się spotkać z Kasią, która już na nas czekała w mieście. Po zjedzeniu obiadu poszliśmy wszyscy na kwaterę i siedzieliśmy aż do północy potem odprowadziliśmy Kasię i poszliśmy dalej balować niestety już sami. Koło 03 w nocy po 38 godzinach bez snu w końcu zasnąłem. W niedziele ‘rano‘ koło 15 wstałem i zszedłem tym razem sam na obiadek z Kasią. Dopiero w poniedziałek wybrałem się na narty - od 09 do 17. Z samego rana stan stoku był wyśmienity jeździło się idealnie, ale od mniej więcej 16 zjechanie na moich nartach z góry stawało się nie lada wyzwaniem - jak pewnie wiadomo po lodzie nie jeździ się łatwo, a co dopiero z tępymi krawędziami?:) To też następnego dnia postanowiliśmy się wybrać tylko na godziny poranne - od 09 do 12 i to było to. Niestety koniec wtorku oraz środa upłynęły pod znakiem pakowania się. Do domu wróciliśmy koło 24. Może w przyszłym roku też gdzieś pojedziemy?:)
Published 2007-02-09 15:23:45, by Jarmarek. Read: 1100 times, Comments:
-
ej, wyjazd się udał. a przynajmniej te dni, które spędziłam z Tobą i chłopakami ;)) ah, te alkoholowe wieczory... ;))
koniec wtorku i środa upłynęły pod znakiem pakowania się?! buhehehe. (przepraszam, nie powinnam się śmiać *spuszcza głowę*).
kurcze, było fajnie. szkoda, że tak szybko minęły te dni ;((
ps: oczywiście, że pojedziemy ;)) za kilka miesięcy nawet - w wakacje ;DD
-
Wrote Eminesia, in 2007-02-11 22:35:08